Jak się okazuje, nie wszystkie. :) Któż by pomyślał, że ten ptasi symbol obfitości i szczęścia będzie chcial zamienić afrykańskie zimowisko na pewne przytualisko... A jednak! Ale po kolei.
Dlaczego właściwie bociany odlatują?
Do XVIII wieku sądzono, że bociany nie odlatują, a przesypiają zimę, w zaroślach lub bagniskach. Metoda obrączkowania ptaków pozwoliła zweryfikować i wykluczyć jednak tę tezę. Większość tych ptaków pod wpływem instynktu opuszcza swoje gniazda i udaje się na daleką, gorącą sawannę. Pokonują blisko 8 tyś. km! Bociany w Afryce tworzą zgodne stada, nie konkurują ze sobą o jedzenie. To ciekawostka, zważywszy na fakt, że w Polsce bocian nie znosi wręcz bliskości innego bocianiego gniazda, rywalizuje także na tereny w których poluje na jedzenie. W dalekiej Afryce bociany przechadzają się zgodnie, wspólnie polują a nawet śpią w większych skupiskach.
Życie bociana można podzielić na trzy okresy - okres lęgowy (w czasie którego najczęściej przebywa on w Europie), okres zimowania w ciepłych krajach, okres samej podróży. Młode bociany nie od razu wracają na wiosnę do kraju - przerywają swoja podróż powrotną, gdzieś w okolicach Morza Śródziemnego, tam pozostają do momentu wypatrzenia stad lecących na południe, wówczas przyłączają się do nich. Dopiero blisko 4 letnie bociany wracają "do domu", czyli miejsca swoich narodzin.
Zasadniczo są
dwie trasy podróży - od zachodu przez
Gibraltar i od wschodu przez Bosfor.
W Polsce spotykane są stada złożone z kilkudziesięciu osobników, szczególnie we wschodniej cześci kraju. Im dalej, wzdłuż łuku Karpat tym liczebność osobników w stadach rośnie. W trakcie podróży dołaczaja wszak kolejne osobniki. W Rumunii przylączają się te wędrujące wzdłuż
doliny Dunaju. W przełomowym momencie migracji między Europą a Azją przelatują równocześnie
dziesiątki tysięcy sporych rozmiarów ptaków (nie tylko same bociany, bo to przecież nie tylko czas ich wędrówki). Taki przelot zaczyna się już w połowie sierpnia i trwa do końca września lub dłużej, w zależności od miejsca wylotu.
Trasa wędrówki od Bosforu (tą trasą lecą polskie bociany) przebiega przez Turcję, przecina wąskie pasmo wybrzeży Morza Śródziemnego, dolinę Jordanu, półwysep Synaj by przez Morze
Czerwone doprowadzić do Afryki, w dolinę Nilu. Dolina tej rzeki ma
długośc 6500 km i pozwala względnie bezpiecznie dotrzeć w rejon wielkich jezior
afrykańskich (mijaąc po drodzę pustynię Saharę). Część ptaków tu "wysiada", część leci dalej i dociera w dorzecza Zambezi lub nawet do RPA. Po przemierzeniu 1/4 obwodu kuli ziemskiej, czyli blisko 10 tys. km bociany w końcu mogą "naladować" baterie, aby w lutym ruszyć na północ, żeby zdąrzyć do Polski na wiosnę. :)
Oczywiście zdarzyć się może, że bocian zmieni swoja trasę, zapewne w większości przypadków przez warunki pogodowe.
Nasze bociany poświęcają 1/3 życia na lęgowe pobyty w Polsce, 1/3 na wczasy w Afryce i tyle samo na przeloty
Po
pierwszym locie do Afryki bociany nie wracają do Polski. Przerywają
podróż powrotną w rejonie Morza Śródziemnego i tu zostają do jesieni,
kiedy przyłączają się do stad lecących na południe. Dopiero 3-4-letnie
bociany wracają do miejsca, gdzie przyszły na świat.
Wszystkie złe miesiące
Wrzesień:
nasze bociany lecą nad Turcją, Syrią i Libanem, około 10 dni
odpoczywają w Izraelu, a potem lecą dalej i mijają równik.
Październik:
po dotarciu do Sudanu robią dłuższy postój. Niektóre rezygnują z
dalszego lotu, reszta podróżuje nad Etiopią i Ugandą.
Listopad: lecąc przez Kenię, Tanzanię, Malawi i Zambię "wysiadają" po drodze.
Grudzień:
po przemierzeniu niemal 1/4 obwodu kuli ziemskiej docierają na południe
Afryki. W lutym muszą ruszyć na północ, żeby zdążyć do Polski na
wiosnę.
http://www.se.pl/archiwum/co-one-robia-w-afryce_45517.html
Przed
bocianami białymi, które wykluły się w polskich gniazdach i wyrosły na
polskich polno-błotnych specjałach, jeszcze tylko kilka tygodni ferii
zimowych. A potem sejmik na sawannie, zdrowaśka i w drogę.
Znowu
trzeba będzie przelecieć około 8 tys. km, narażając się na wybryki aury
i kule syryjskich i libańskich żołnierzy pilnie ćwiczących celność przy
każdej okazji. Nie tylko morderczy dystans trzeba będzie pokonać, żeby z
daleka zobaczyć znajomą kupę chrustu w swojskiej okolicy.
Zanim zawrócą
Teraz
bociany nie myślą o podróży. Instynkt wędrówkowy jeszcze ich nie
niepokoi. Przebywają "na wczasach na afrykańskich popasach" i jeśli nie
dokucza im susza, spokojnie gromadzą rezerwy energetyczne na powrót.
Jeśli bociany, które dotarły na afrykańskie zimowisko, nie chodzą i nie
jedzą - obsiadają drzewa, żeby strawić w spokoju, a stąd ruszają prosto
do stołówki.
Nie licząc wyjątkowych przypadków
bocianów, które decydują się odbyć zimowe gody i założyć gniazdo w RPA,
nasze bociany nie mają w Afryce żadnych obowiązków związanych z
wychowywaniem dzieci. Mają za to nienasycony apetyt. Nie muszą troszczyć
się o gniazdo ani o rodzinę. Są za to zmuszone stale kombinować, jak by
tu utyć.
Spadło jadło
W
afrykańskich realiach bociany najadają się do syta wtedy, kiedy ludzi
dotykają plagi. Ale z szarańczą trudno rozprawić się nawet dużemu stadu
czarno-białych głodomorów. I choćby przyszło tysiąc bocianów i każdy
zjadłby tysiąc owadów, plagom nie będzie końca. Idealna afrykańska
stołówka to nie rozlewisko pełne gadów i ryb, ale pole, na którym
przysiadła szarańcza lub uprawa stale podjadana przez inne owady.
Rezerwuarami "biopaliwa" dla bocianów są na przykład pola lucerny.
Zgoda na antypodach
Podczas
zimowego pobytu w Afryce bociany tworzą zgodne duże stada. Bez względu
na rejon, który wybierają na miejsce przeczekania europejskiej zimy, są w
stosunku do siebie przyjacielskie. Za to tuż po powrocie na swoje
polskie stare śmieci wstąpi w nie duch rywalizacji, żeby nie powiedzieć
diabeł. Nie będą tolerować bliskiego sąsiedztwa innych bocianich par i
bezwzględnie podzielą błota i łąki na łowieckie rewiry. Potrzeba
wspólnoty obudzi się w nich dopiero przed odlotem.
W
Afryce bocian przy bocianie je, śpi i spaceruje. Na safari wyruszają
wspólnie, noga przy nodze i dziób przy dziobie. Nasze boćki zimujące
bliżej lub dalej od równika to zgodne społeczności wczasowe. Wkrótce, w
lutym, bociany ogarnie przemożna potrzeba powrotu do polskich realiów.
Kiedy dotrą "do tych łąk zielonych", ich potrzeba wspólnoty będzie już
strasznie rozklekotana.
Kle po kle
Nasze bociany poświęcają 1/3 życia na lęgowe pobyty w Polsce, 1/3 na wczasy w Afryce i tyle samo na przeloty
Po
pierwszym locie do Afryki bociany nie wracają do Polski. Przerywają
podróż powrotną w rejonie Morza Śródziemnego i tu zostają do jesieni,
kiedy przyłączają się do stad lecących na południe. Dopiero 3-4-letnie
bociany wracają do miejsca, gdzie przyszły na świat.
Wszystkie złe miesiące
Wrzesień:
nasze bociany lecą nad Turcją, Syrią i Libanem, około 10 dni
odpoczywają w Izraelu, a potem lecą dalej i mijają równik.
Październik:
po dotarciu do Sudanu robią dłuższy postój. Niektóre rezygnują z
dalszego lotu, reszta podróżuje nad Etiopią i Ugandą.
Listopad: lecąc przez Kenię, Tanzanię, Malawi i Zambię "wysiadają" po drodze.
Grudzień:
po przemierzeniu niemal 1/4 obwodu kuli ziemskiej docierają na południe
Afryki. W lutym muszą ruszyć na północ, żeby zdążyć do Polski na
wiosnę.
http://www.se.pl/archiwum/co-one-robia-w-afryce_45517.html
Przed
bocianami białymi, które wykluły się w polskich gniazdach i wyrosły na
polskich polno-błotnych specjałach, jeszcze tylko kilka tygodni ferii
zimowych. A potem sejmik na sawannie, zdrowaśka i w drogę.
Znowu
trzeba będzie przelecieć około 8 tys. km, narażając się na wybryki aury
i kule syryjskich i libańskich żołnierzy pilnie ćwiczących celność przy
każdej okazji. Nie tylko morderczy dystans trzeba będzie pokonać, żeby z
daleka zobaczyć znajomą kupę chrustu w swojskiej okolicy.
Zanim zawrócą
Teraz
bociany nie myślą o podróży. Instynkt wędrówkowy jeszcze ich nie
niepokoi. Przebywają "na wczasach na afrykańskich popasach" i jeśli nie
dokucza im susza, spokojnie gromadzą rezerwy energetyczne na powrót.
Jeśli bociany, które dotarły na afrykańskie zimowisko, nie chodzą i nie
jedzą - obsiadają drzewa, żeby strawić w spokoju, a stąd ruszają prosto
do stołówki.
Nie licząc wyjątkowych przypadków
bocianów, które decydują się odbyć zimowe gody i założyć gniazdo w RPA,
nasze bociany nie mają w Afryce żadnych obowiązków związanych z
wychowywaniem dzieci. Mają za to nienasycony apetyt. Nie muszą troszczyć
się o gniazdo ani o rodzinę. Są za to zmuszone stale kombinować, jak by
tu utyć.
Spadło jadło
W
afrykańskich realiach bociany najadają się do syta wtedy, kiedy ludzi
dotykają plagi. Ale z szarańczą trudno rozprawić się nawet dużemu stadu
czarno-białych głodomorów. I choćby przyszło tysiąc bocianów i każdy
zjadłby tysiąc owadów, plagom nie będzie końca. Idealna afrykańska
stołówka to nie rozlewisko pełne gadów i ryb, ale pole, na którym
przysiadła szarańcza lub uprawa stale podjadana przez inne owady.
Rezerwuarami "biopaliwa" dla bocianów są na przykład pola lucerny.
Zgoda na antypodach
Podczas
zimowego pobytu w Afryce bociany tworzą zgodne duże stada. Bez względu
na rejon, który wybierają na miejsce przeczekania europejskiej zimy, są w
stosunku do siebie przyjacielskie. Za to tuż po powrocie na swoje
polskie stare śmieci wstąpi w nie duch rywalizacji, żeby nie powiedzieć
diabeł. Nie będą tolerować bliskiego sąsiedztwa innych bocianich par i
bezwzględnie podzielą błota i łąki na łowieckie rewiry. Potrzeba
wspólnoty obudzi się w nich dopiero przed odlotem.
W
Afryce bocian przy bocianie je, śpi i spaceruje. Na safari wyruszają
wspólnie, noga przy nodze i dziób przy dziobie. Nasze boćki zimujące
bliżej lub dalej od równika to zgodne społeczności wczasowe. Wkrótce, w
lutym, bociany ogarnie przemożna potrzeba powrotu do polskich realiów.
Kiedy dotrą "do tych łąk zielonych", ich potrzeba wspólnoty będzie już
strasznie rozklekotana.
Kle po kle
Nasze bociany poświęcają 1/3 życia na lęgowe pobyty w Polsce, 1/3 na wczasy w Afryce i tyle samo na przeloty
Po
pierwszym locie do Afryki bociany nie wracają do Polski. Przerywają
podróż powrotną w rejonie Morza Śródziemnego i tu zostają do jesieni,
kiedy przyłączają się do stad lecących na południe. Dopiero 3-4-letnie
bociany wracają do miejsca, gdzie przyszły na świat.
Wszystkie złe miesiące
Wrzesień:
nasze bociany lecą nad Turcją, Syrią i Libanem, około 10 dni
odpoczywają w Izraelu, a potem lecą dalej i mijają równik.
Październik:
po dotarciu do Sudanu robią dłuższy postój. Niektóre rezygnują z
dalszego lotu, reszta podróżuje nad Etiopią i Ugandą.
Listopad: lecąc przez Kenię, Tanzanię, Malawi i Zambię "wysiadają" po drodze.
Grudzień:
po przemierzeniu niemal 1/4 obwodu kuli ziemskiej docierają na południe
Afryki. W lutym muszą ruszyć na północ, żeby zdążyć do Polski na
wiosnę.
http://www.se.pl/archiwum/co-one-robia-w-afryce_45517.html

Więc jak jest z tym instynktem do podróżowania bocianów?
Jak zostało napisane na początku posta - nie wszystkie bociany go posiadają. Zdarzają się osobniki, które dobrowolnie rezygnują z tych dalekich wypraw. Takie przypadki zdarzają się na południowych krańcach Afryki, gdzie bociany zimują a niektóre zostają tam cały rok, odbywając lęgi. Taka sytuacja ma np. miejsce w Bredasdorp. To miejscowość w Afryce południowej gdzie bocian biały osiedlił się na stałe na terenie miejscowego Ogrodu Zoologicznego. Bociany zainteresowały się tym terenem ze względu na obecność tam gniazd.
Podobny przykład mamy również w Polsce. Jest to właśnie wspomniane przytulisko, mieszczące się w
Poczopku w nadleśnictwie Krynki na Podlasiu, gdzie
zimuje grupa ok. 40 bocianów - chorych i tych, które już
wyzdrowiały. Jak mówi opiekun przytuliska, trafiają tu osobniki chore, ale i "symulanci" :) Bociany, którym nic nie dolega, lub mają jakieś drobne problemy, które wcale nie przeszkadzają w podróży. Jednak te bociany wolą opiekę człowieka i wikt na wyciągniecie dzioba. Tacy ptasi konformiści, chciałoby się powiedzieć. :)
Zobacz też:
Kanarek - śpiewający pupil
Ptaki - ogłoszenia - sprzedaż, akcesoria
Jak oswoić papużkę? Forum o zwierzętach
Czy można wypuścić papugę z klatki? Forum o zwierzętach
fot. www.naukawpolsce.pap.pl, bociek.blog.onet.pl